2. edycja Planszówek w Spodku za nami

Jedno z największych wydarzeń dla wszystkich miłośników gier planszowych na śląsku zakończyło się w minioną niedzielę po dwóch dniach niesamowitej zabawy. Była to już 2. edycja Katowickiego Festiwalu Gier „Planszówki w Spodku”, którego głównym organizatorem, tak jak rok temu, jest Ludiversum – planszówkowa kawiarnia. Dwudziestu ośmiu wystawców, turnieje, prototypy, sesje rpg i wypożyczalnia licząca przeszło 600 pozycji – to skrót tego, co miało miejsce w katowickim Spodku.


W szeregach RAFu

Kilka kroków od wejścia uwagę przykuwała ścianka reklamowa z myśliwcem oraz wielkim napisem 303 SQUADRON – mowa oczywiście o grze wydawnictwa Hobbity.pl autorstwa Michała Kohmanna, której kampania ma wystartować jeszcze w tym roku. W największym skrócie: chodzi o obronę Anglii przed nazistowskimi Niemcami podczas starć powietrznych. Tematyka dość popularna ostatnimi czasy, chociażby ze względu na emisję w kinach dwóch filmów w ubiegłym roku. Również na rynku jest już dostępnych kilka pozycji z tej kategorii. Co zatem sprawiło, że ta konkretnie gra najbardziej przypadła do gustu członkom Harcerskiego Klubu Gier Gildia podczas tegorocznego festiwalu?

Już na samym początku duże wrażenie robiła plansza (trochę powiększona w stosunku do finalnej wersji na potrzeby pokazu) oraz ilość rozłożonych na niej modeli, od myśliwców, po bombowce i jednostki morskie wykorzystywane w konkretnych scenariuszach. No właśnie – scenariusze. Zwykle słysząc to słowo zainteresowanie grą lekko spada, ze względu na z góry rozpisany kierunek toczącej się akcji. Jednak tym razem scenariusze nawiązują do konkretnych działań jakie miały miejsce podczas powietrznych starć, od pojawiających się patroli po wysłanego obserwatora. Wracając do planszy – grafika jest stonowana, szczegółowa i miła dla oka. Świetnym rozwiązaniem było zaznaczenie dużych obszarów oraz znajdujących się wewnątrz nich mniejszych symbolizujących lotniska.


Udało się obronić Londyn

Jeżeli chodzi o rozgrywkę, to na samym początku wydawała się trochę skomplikowana, zwłaszcza system walki, ale po kilku pytaniach można było bez przeszkód zestrzeliwać kolejne bombowce. Kluczem rozgrywki są tutaj karty posiadające symbole dodatkowego ruchu, a przede wszystkim wiele kombinacji pomagających podczas starć. Wykonywanie uników, wsparcie innych graczy, czy taktyczne przyjęcie obrażenia sprawia, że rozgrywka trzyma w napięciu do ostatniego rzutu – zwłaszcza jak miało się pecha do czerwonych kości Luftwaffe.

Co jeszcze w tym temacie? Świetnym rozwiązaniem są indywidualne umiejętności pilotów, dzięki którym można opracować taktykę ataku w grupie lub solo, a także sama kooperacja, która doskonale łączy graczy wytyczając wspólny cel. Również ciekawym rozwiązaniem są medale przyznawane za realizację dodatkowych misji i ilość zestrzelonych maszyn. Według autora wykonując kolejne misje możemy rozwijać swojego pilota zyskując bonusy m.in. za znajomość najczęściej zestrzelonego samolotu, co jeszcze bardziej zachęca do sięgania po kolejny scenariusz.

Ostatecznie podczas sobotniej rozgrywki w Spodku udało się przyblokować ostatni zdolny do zbombardowania lotniska samolot – pierwsza rozgrywka i pierwsza wygrana po przeszło godzinie manewrów! Już nie możemy się doczekać startu kampanii na kickstarterze końcem roku!


Co jeszcze w Spodku?

Na stoiskach wystawców można było spotkać całkiem nowe tytuły, jak i będące na ukończeniu lecz jeszcze nie przekazane do sprzedaży pozycje. Nie zabrakło również prototypów i walczących o swoje 5 minut systemów. – W tym roku mogliśmy poświęcić tylko jeden dzień na udział w festiwalu, przez co naszym celem były prototypy lub najnowsze gry wydawnictw. Nie zabrakło jednak nadrabiania zaległości – wspomina phm. Radosław Kałuża Przewodniczący HKG Gildii. – Udało się upolować stanowisko IUVI Games, które prezentowało bardzo ładnie wydaną grę Minerały, chociaż wciąż niecierpliwie czekam na możliwość zagrania w Solar City – dodaje Przewodniczący.

Również na stoisku Naszej Księgarni – jednego z partnerów Gildii, udało się zagrać przedpremierowo w najnowszą pozycję, czyli Wyprawę do El Dorado. Tutaj największym atutem gry jest bardzo duża liczba kombinacji podczas konstruowania planszy. Sama gra jest bardzo szybka i prosta. Zadaniem gracza jest dotarcie do Złotego Miasta wykorzystując karty na ręce z symbolami maczety, pagaja lub złota. Dodatkowo niektóre pola pozbawiają nas kart, ale z pomocą przychodzi „market” oferujący karty z większą ilością symboli niż te podstawowe.

Czekając na zwolnienie niektórych stołów udało się rozegrać kilka partii w pominięty przez nas tytuł wydawnictwa Bard, a dokładnie chodzi o Smash Up! – relacjonuje Przewodniczący Klubu. – Gra zawsze mnie ciekawiła, lecz nigdy nie było okazji do jej przetestowania. Dużym atutem jest klimat, który najbardziej przypadnie do gustu geekom, a to ze względu na pośrednie nawiązania do popkultury. Dobrym przykładem jest „takie ciemne miejsce, gdzie nie dociera słońce” – dodaje phm. Kałuża.


Zupełnie jak Evangelion

Na polskim rynku jest duża różnorodność jeżeli chodzi o systemy gier bitewnych, lecz znaczna większość w języku angielskim. Najpopularniejszym oczywiście jest Warhammer 40k, oraz inne warhammery, np. Age of Sigmar. Warto również wspomnieć o Władcy Pierścieni z serią Middle Earth. Popularny stał się również X-Wing 1.0 i 2.0, lecz wierni fani Warhammera nie zawsze uważają tą serię za grę bitewną, pewnie ze względu na uproszczone statystyki i manewry. Pod tym względem jeszcze prościej wygląda rozgrywka w Monsterpocalypse, w który to system udało się zagrać podczas festiwalu.

Quali Geeks, którzy zajmują się produkcją gadżetów do gier planszowych i bitewnych, od znaczników po plansze graczy, oferowali na swoim stoisku możliwość zapoznania się z dwoma podstawkami ze świata Monsterpocalypse. – Gra już na samym początku przykuwa uwagę. Na przeciwko siebie stoją dwa dużych rozmiarów potwory, w tym jeden mech. Dodatkowo każdy z nich ma do dyspozycji swoje mniejsze jednostki, które pełnią rolę wsparcia – wspomina phm. Radosław Kałuża. – Pierwszym moim skojarzeniem była japońska animacja Neon Genesis Evangelion, w której toczone są walki w mieście pomiędzy „aniołami” i pilotowanymi przez nastolatków mechami. To samo było tutaj! Nagle dostałem do sterowania potwora, którym mogłem wykonać rzut mechem przeciwnika w budynek przy okazji go niszcząc. Gdyby to była jeszcze dostępna w ofercie elektrownia, to efekt końcowy były jeszcze ciekawszy – dodaje Przewodniczący Klubu.


Bitewniak bez linijek

Sama rozgrywka jest prosta. Mamy planszę podzielona na kwadraty, po których poruszają się jednostki wspierające i główne potwory. Wszystko za sprawą posiadanych punktów prędkości zapisanych na kartach jednostek. Poza zdobywaniem odpowiednich pól generujących ważne do walki czerwone kości, mamy możliwość przejęcia lub zniszczenia budynków, a także zaatakowania przeciwnika. Za całość odpowiedzialne są trzy rodzaje kości, od podstawowych białych, wspomagających ataki niebieskich, po odpowiedzialnych za bonusy w walce czerwonych – dzięki którym rzut przeciwnikiem o 8 pól w dwa stojące budynki lub jednostki wspierające daje dużo frajdy. Wszystkie statystyki zapisano na kartach jednostek, od pancerza, po specjalne ataki i umiejętności.


Katowicki Festiwal Gier „Planszówki w Spodku” niewątpliwie odniósł kolejny sukces, co na pewno przyczyni się do zorganizowania kolejnej edycji już za rok, której członkowie Gildii będą z niecierpliwością wypatrywać. Ze swej strony dziękujemy wszystkim wystawcom, którzy po kilkanaście razy tłumaczyli w kółko te same zasady, w tym i naszym członkom klubu.




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *