Z Dziennika Chwata. Dzień 6

Dzień szósty. Pierwszy raz opuszczamy obóz na dłużej. Niestety od samego rana pogoda była bardzo niepewna, co najbardziej wystraszyło wszystkich starszych ze względu na przewidzianą dla nich atrakcję. Przewidywania szybko zweryfikowały pierwsze krople na szybie autokaru, który zawiózł nas do jednej z dzielnic Dąbrowy Górniczej na spływ Białą Przemszą. Jak było? Mokro. A jak by było bez deszczu? Mokro. Końcowy rachunek i tak wyszedł podobnie, więc słów narzekania na pogodę nie było słychać.

Dziennik Chwata, 6 lipca 2018 r.

Spływ Białą Przemszą

Piątek, 6 lipca, był dniem wyczekiwanym przede wszystkim przez harcerzy, którzy dostali informację o zabraniu butów do „chodzenia po wodzie”. W trakcie obozu szybko domyślono się, że chodzi o spływ kajakowy, lecz nikt nie wiedział, że będzie on na rzece.

Początek niezbyt zachęcał – ściana deszczu po wyjściu z samochodu i szybki marsz na miejsce zbiórki, gdzie starsi harcerze, wędrownicy i kadra czekali na przyjazd kajaków. Wraz z upływającymi minutami poświęconymi na szkolenie stopniowo wypogadzało się i ostatecznie większa część trasy obyła się bez deszczu.

Pierwsze kilometry sprawiły uczestnikom niemały kłopot, zwłaszcza jeżeli chodzi o opanowanie wiosłowania na 2-osobowych kajakach. Zdarzało się zaliczanie każdego kawałka przeciwległego brzegu lub wpadanie na każdą możliwą przeszkodę. Ostatecznie 8 km trasę pokonano w niespełna 4 i pół godziny, a niektórzy nawet zaliczyli kąpiel przed wieczornym prysznicem.

Z Dziennika Chwata. Dzień 6
Z Dziennika Chwata. Dzień 6
Z Dziennika Chwata. Dzień 6
Z Dziennika Chwata. Dzień 6

Zielony Zakątek

W trakcie gdy starsi członkowie szczepu walczyli z opanowaniem kajaków, młodsi harcerze i zuchy udali się do Gospodarstwa Agroturystycznego „Zielony Zakątek”, gdzie Pani Małgorzata Sulej wraz z rodziną oprowadziła ich po swojej posiadłości. Na początek Szopy i Niedźwiedzie mogli obejrzeć, pogłaskać i posłuchać o królikach, wziętych pod opiekę psach, poobserwować kury i koguta wraz z miejscami, gdzie składane są jaja, a także zapoznać z narzędziami rolnymi.

Kolejnym punktem wycieczki były dwie krowy i jeden cielak. Poza dowiedzeniem się, w jaki sposób kiedyś i obecnie mleko od krowy trafia do mleczarni uczestnicy byli świadkami takich przyziemnych czynności jak sposób wypróżniania się przez krowę.

Zanim rozpoczęła się kolejna część zajęć harcerze i zuchy udali się, aby obejrzeć konie i posłuchać o sposobie czyszczenia pazurów. Jeszcze tylko krótka gonitwa za kaczkami i gąsiorem i już można było wejść do specjalnie wystrojonej stodoły. To właśnie tam obozowicze wzięli udział w zajęciach z garncarstwa, w trakcie których ulepili wisiorki, spodeczki i inne wymyślone przez siebie kształty.

Przed wyruszeniem po kajakarzy dla wszystkich czekała jeszcze chwila zabawy na trampolinie, huśtawce, zjeżdżalni oraz ręcznie wykonanych drewnianych grach takich jak piłkarzyki, łowienie rybek czy cymbergaj.

Papierowy Pikachu

Pozostała część dnia to przede wszystkich zajęcia programowe, podczas których harcerze realizowali kolejne wymagania na Odznakę Leśne Wampum, a zuchy za pomocą technik origami zrobiły swojego własnego Pikachu.

Dzień zakończyła przyjęta przez wszystkich radosna wiadomość o porannym wyjeździe na basen i do sklepu.

Z Dziennika Chwata. Dzień 6

Z Dziennika Chwata. Dzień 6
Z Dziennika Chwata. Dzień 6
Z Dziennika Chwata. Dzień 6
Z Dziennika Chwata. Dzień 6
Z Dziennika Chwata. Dzień 6
Z Dziennika Chwata. Dzień 6
Z Dziennika Chwata. Dzień 6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *