Z Dziennika Chwata. Dzień 13

Piątek trzynastego. Trzynasty dzień obozu w Siamoszycach. Jak ten czas szybko leci. Dopiero co kończyliśmy budowę wartowni a już jutro przyjdzie nam ją zdemontować. Jednak nie to jest najważniejsze tego dnia. Wycieczka? Owszem pokonywanie przeszkód na wysokości do 11 metrów jest dla wielu wyzwaniem. Zjazd? Ot taki szybki tor saneczkowy. Ale spędzenie nocy w lesie we własnoręcznie wybudowanym szałasie? Tak, to jest dla wielu wyzwanie. Zwłaszcza gdy już większość zasypia a na warcie pozostaje jedna-dwie osoby. Wokół tylko ciemny, cichy las. Każdemu otwierają się wtedy te małe drzwiczki w głowie z różnymi odgłosami rodem z niejednego filmu. Ale wstaje potem świt i pozostaje już tylko satysfakcja. Satysfakcja z przeżytej w ten sposób nocy i przezwyciężenia swoich lęków. Tak, to jest ciekawe wyzwanie.

Dziennik Chwata, 13 lipca 2018 r.

Z Dziennika Chwata. Dzień 13
Z Dziennika Chwata. Dzień 13

Park linowy w Ogrodzieńcu

Jeszcze przed wyjazdem na obóz kadra szczepu zaplanowała udział w dwóch całodniowych wycieczkach. Jedna podzielona na starszych i młodszych, tak aby każdy był zadowolony i nie nudził się zbytnio. Druga natomiast nastawiona typowo na zwiedzanie. Celem były Zamki Mirów i Bobolice. Niestety zapowiedzi pogodowe zweryfikowały plany. Postanowiono pojechać do pobliskiego Ogrodzieńca i przy sprzyjającej pogodzie udać się do parku linowego AdrenalinaPark, a później na zwiedzanie zamku.

Pogoda w trakcie wycieczki sprzyjała obozowiczom, więc bez przeszkód każdy chętny członek szczepu mógł sprawdzić swoje siły i odporność na lęk wysokości. Starsi i mający powyżej 140 cm wzrostu mogli śmiało wejść na trasę czerwoną o długości 400 m, która jest zawieszona od 5 do 11 metrów nad ziemią. Młodsi i mniejsi mieli do dyspozycji zieloną trasę o długości 100 metrów na ok. 3-4 metrach wysokości. Po podzieleniu na dwie grupy Chwaty przystąpiły do szkolenia.

Odpowiednie przepinanie dwóch karabińczyków, umiejętność zapinania bloczka do tyrolki i zjazd – to umiejętności jakie należało sobie przyswoić przed wejściem na trasę. Po kilkunastu minutach starsi harcerze i harcerki wraz z dwójką chętnych zuchów rozpoczęła wędrówkę pokonując po drodze 33 przeszkody, w tym 4 tyrolki, mosty, kładki i równoważnie. Szacowany czas przejścia to ok. godzina.

Kiedy starsi pokonywali kolejne trudności, młodsi rozpoczęli szkolenie i wspinaczkę po trasie. Z pomocą najniższym przychodziła Druhna Oliwia, która pomagała dosięgnąć niektórych lin. Pokonanie zielonej trasy złożonej z 10 przeszkód, w tym dwóch tyrolek, zajęło młodszym uczestnikom około 20-30 minut, ale sprawiło wiele radości.

Ogrodzieniec i stragany

Aktywnie spędzona pierwsza część wycieczki nie zmęczyła uczestników. Ponieważ większość dopytywała o możliwość zjazdu na torze saneczkowym kadra postanowiła ponownie dostosować plany wyjazdowe i w miejsce zwiedzania zamku zakupiła każdemu po dwa zjazdy. Uczestnicy mieli możliwość dostosowania prędkości pod siebie za sprawą wbudowanego mechanizmu hamowania, a także sugerować się umieszczonymi na trasie znakami. Choć zabawa była krótsza to przyniosła trochę dodatkowej po parku linowym adrenaliny.

Dalsza część wycieczki to wyczekiwane od samego początku stragany z pamiątkami, budki z lodami i fast foodem. Tutaj każdy mógł znaleźć pamiątkę dla siebie i swoich rodzin.

Szałasy w lesie

Jeszcze dzień nie dobiegł końca, a przed harcerzami postawiono kolejne wyzwanie. Przed kolacją starsi obozowicze udali się do lasu w celu ukończenia rozpoczętych szałasów z myślą o spędzeniu najbliższej nocy wśród zieleni drzew. Budowę kontynuowano również po kolacji, kiedy to harcerze i harcerki zabrali ze sobą śpiwory, ciepłe ubranie i koce i udali się do lasu. Powrót przewidziano przed śniadaniem następnego dnia. Do tego czasu każdy z zastępów ukończył swój szałas, objął nocną wartę i zdrzemnął się kilka godzin w celu zaliczenia ostatnich wymagań do zdobycia Odznaki Leśnego Wampum.

W tym czasie zuchy rozegrały kilka partii w gry imprezowe, a także zapoznały się z dwoma pierwszymi filmami kinowymi z uniwersum Pokemonów w przygotowanym na tarasie kinie.

Szczęśliwie i w miarę sucho kolejny dzień dobiegł końca.

Z Dziennika Chwata. Dzień 13
Z Dziennika Chwata. Dzień 13
Z Dziennika Chwata. Dzień 13

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *